POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 45 (2477) z dnia 2004-11-06; s. 114

Społeczeństwo / Obyczaje / Przez komórkę

Tomasz Walat

Pawie i świntuchy

Telefon komórkowy zmienił także obyczaje erotyczne – stwierdzili skandynawscy naukowcy na licznych przykładach.

Przed sądem we wczesnym PRL stanął oszust matrymonialny. Sala pełna była młodych pokrzywdzonych kobiet. „Jak oskarżonemu udało się tak szybko uwieść i oszukać tyle pań?” – pytała zaskoczona sędzina. – „Proszę Wysokiego Sądu, ja mam eshaelkę” – odpowiedział z dumą oszust. SHL to była marka produkowanych wówczas motocykli.

Dziś, żeby wieść aktywne życie erotyczne, wystarczy telefon komórkowy. Badania na Uniwersytecie w Oslo wykazały, że młodzi, którzy mają komórkę, wcześniej przechodzą inicjację seksualną i mają znacznie więcej partnerów niż ich rówieśnicy pozbawieni tego narzędzia komunikacji.

Wielu Skandynawów dzięki komórce chce zwrócić na siebie uwagę. Anders Persson, profesor socjologii jednej z najstarszych skandynawskich uczelni uniwersytetu w Lund, nazywa ich elektronicznymi ekshibicjonistami. Łatwo ich rozpoznać; kiedy tylko znajdą się w autobusie lub metrze, wyciągają telefon i rozmawiają na temat podbojów erotycznych, nie unikając intymnych szczegółów. I nie jest tak, twierdzi Persson, że ludzie zapominają się w tych rozmowach. Chodzi o to, żeby ...