POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 4 (3195) z dnia 2019-01-23; s. 54-55

Świat

Artur Domosławski

Pazur Urugwaju

To chyba jedyny kraj wymyślony przez marzycieli i naprawiaczy świata. Czy jednak uda mu się w takim stanie przetrwać regionalną zawieruchę?

Przed hiszpańską i portugalską konkwistą tereny Urugwaju zamieszkiwał lud Charrua. Charrua walczyli o prawo do ziemi i istnienia – z Hiszpanami, Portugalczykami, Brytyjczykami, a potem także z Brazylijczykami. Ostatecznie rdzennych mieszkańców wyniszczyli zdobywcy i przywiezione przez nich choroby.

„Mężczyźni Charrua słynęli z tego, że nie poddawali się w obliczu porażki” – piszą Maria Hawranek i Szymon Opryszek w fascynującym zbiorze reportaży o Urugwaju „Wyhoduj sobie wolność”. Z hardości wojowników Charrua narodził się romantyczny mit garra charrua (dosłownie: pazur Charrua) – gloryfikujący słabszych, którzy dzięki sile charakteru nie dają się silniejszym. Umieją pokazać pazur. To swego rodzaju wersja legendy o zwycięstwie Dawida nad Goliatem – tyle że bez happy endu. Charrua nie zdołali oprzeć się podbojom; ostatni wyginęli w walce zbrojnej lub poszli do niewoli w latach 30. XIX w.

Urugwajczycy – społeczeństwo, które stworzyli przede wszystkim biali potomkowie Hiszpanów – nigdy nie musieli toczyć wielkich wojen. Nie bardzo lubią, gdy sugeruje się, że wpływ ...