POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 29 (2359) z dnia 2002-07-20; s. 72-73

Społeczeństwo / Sport

Marek Jóźwik

Pchanie młota

Polscy lekkoatleci: w połowie zawodowcy, w połowie ideowcy

Sportem rządzą prawa rynku. Towarem handlowym są widowiska. Tak funkcjonuje sportowy świat oraz część polskiego sportu. W tej części nie mieści się nasza lekka atletyka.

Chociaż polscy lekkoatleci wywieźli z olimpiady w Sydney (2000 r.) cztery złote medale, choć w 2002 r. odnieśli błyskotliwy sukces w halowych mistrzostwach Europy w Wiedniu (7 medali, w tym 4 złote), nie ma co liczyć na znaczący wzrost popularności dyscypliny, dopóki nie powstanie w kraju stabilny rynek lekkoatletycznych widowisk. Aby mogło się to dokonać, Polski Związek Lekkiej Atletyki musi zmienić nawyki myślenia i działania, wyrobione w innych czasach i warunkach.

W 2001 r. doszło do pierwszego poważnego starcia między sportowcami a związkiem. Nie chodziło wyłącznie o pieniądze, z którymi PZLA ustawicznie zalegał. Lekkoatleci upomnieli się o nowy sposób zarządzania tym sportem; o jasne kontrakty w miejsce apodyktyzmu PZLA. Rezolutni sportowcy pojęli, że sukces powinien nakręcać koniunkturę, tworzyć fundamenty – prawne i finansowe – pod dalsze sukcesy. Na czele zbuntowanych stanął wówczas dwukrotny mistrz olimpijski Robert Korzeniowski. Wspierany elokwencją Artura Partyki oraz wymownym milczeniem Szymona Ziółkowskiego coś tam załatwił, ale w sumie ...

Elite Cafe

Z inicjatywy Roberta Korzeniowskiego w styczniu 2002 r. powstała grupa lekkoatletyczna Elite Cafe. Oprócz pomysłodawcy w jej składzie znaleźli się mistrzowie olimpijscy Szymon Ziółkowski i Kamila Skolimowska, halowy mistrz Europy Paweł Czapiewski, dziesięcioboista Sebastian Chmara oraz Artur Partyka. Grupa funkcjonuje na podstawie wspólnego kontraktu, który zapewnia lekkoatletom świadczenia finansowe w zamian za użyczenie wizerunku w akcjach promocyjnych firmy.