POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 46 (2427) z dnia 2003-11-15; s. 68-70

Kultura / Biznes i sztuka

Piotr Sarzyński

Pegaz na baterie

Zaprawa klejowa na usługach wyrafinowanej sztuki. Bateria umywalkowa jako źródło twórczego natchnienia. Tegoroczna polska jesień pełna jest zaskakujących mariaży świata biznesu i plastyki.

Dotychczas szefowie dużych firm w Polsce dość opornie wspierali plastyczne przedsięwzięcia, szczególnie te z obszaru sztuki współczesnej. Carravagio, Malczewski, impresjoniści – proszę bardzo. Muzea zawsze mogły w takich wypadkach negocjować ze sponsorami pokaźne kwoty. Na względy mógł liczyć nawet Picasso, bo choć zdarzało mu się malować obscenicznie, to jednak nadawał temu klasyczne formy. Sponsorowanie wystaw było i do dziś pozostaje najpopularniejszą, ale i najbardziej pasywną formą włączania się biznesu w artystyczne przedsięwzięcia. My wam pieniądze, wy nam – logo na katalogach, plakatach i biletach, podziękowania, wzmianki prasowe itd. Niekiedy tylko takiemu mecenatowi nadawano efektowną oprawę. Galerią Kompanii Piwowarskiej nazwano na przykład wszystkie ekspozycje, niezależnie od tego, gdzie się odbywają, na które browar wyłożył pieniądze. Coraz częściej jednak, szczególnie w przypadku sztuki najnowszej, finansowi dobrodzieje poszukują bardziej niekonwencjonalnych form wydawania swych pieniędzy.

Prawdziwie szatańskim sposobem na wspieranie sztuki stało się wiązanie jej z własną marką. Jako pierwszy zaczął chyba w 1964 r. koncern ...