POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 46 (3085) z dnia 2016-11-08; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Przy-pisy Redaktora Naczelnego

Jerzy Baczyński

Pęka tama

Obserwując, choćby pobieżnie, kampanię wyborczą w Stanach Zjednoczonych, trudno było nie odnieść wrażenia, że Donald Trump (i trumpizm) jest amerykańskim odpowiednikiem PiS. To nie znaczy, że PiS jest jak Partia Republikańska, tu analogie są dość odległe. Chodzi personalnie o kandydata Trumpa. Przypomnijmy sobie jego główne hasła kampanijne, którymi zbałamucił republikańskich wyborców. Najpierw diagnoza: najogólniej – Ameryka jest w ruinie. Winne są skorumpowane elity, które dotychczas rządziły. To one zapraszają do kraju rzesze imigrantów, w tym złodziei i gwałcicieli. Te elity drwią z amerykańskiej prowincji i ze zwykłych ludzi. Dopuściły do upadku przemysłu i wypaczeń międzynarodowego handlu. Instytucje państwa są kosztowne, zbiurokratyzowane, niewydolne. Wolność słowa jest sterroryzowana przez poprawność polityczną.

Co z tym zrobimy? Uczynimy Amerykę znowu wielką. Taką, którą będą szanować. Odzyskamy gospodarkę, odbudujemy przemysł. Skorumpowanych liderów będą czekać procesy, a nawet więzienie. Na południowej granicy zbudujemy mur przeciw nielegalnej imigracji. Obcy nam element muzułmański poddamy ewidencji. Zlikwidujemy narodowy fundusz zdrowia. Będziemy mówić prawdę, także ...