POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 47 (2531) z dnia 2005-11-26; s. 52-54

Świat / Ćwiczenia z apokalipsy

Marek OstrowskiAdam Szostkiewicz

Pięć frontów IV wojny światowej

Jeszcze nie zdołaliśmy zapomnieć o zamachach w Madrycie i Londynie, kiedy na podparyskich przedmieściach wybuchła intifada, która może się rozlać na całą zasobną Europę. Cieszyliśmy się z końca zimnej wojny, a być może siedzimy już na frontach IV wojny światowej.

Front pierwszy: multi-kulti

Rozróżnienie „swój – obcy” należy do najstarszych linii podziału. Obcy – w społeczeństwach pierwotnych – nie był witany przyjaźnie. W ogóle, jak objaśniają psychologowie, pierwszym krokiem na drodze tworzenia uprzedzeń jest wykreowanie grup i przypisanie im odmiennych cech. Co robić dzisiaj, kiedy tylko 10 – 15 proc. państw można zaliczyć do jednorodnych etnicznie? Zróżnicowanie kulturowe świata osiągnęło niespotykane dawniej proporcje. Z powodu zajść we Francji każdy dziś wie, że kraj ten ma problem z 5 mln osób przypisywanych islamowi, „obcych”. 5 mln robi wielkie wrażenie. Przecież to jednak niewiele w porównaniu z proporcjami, jakie mają tradycyjne kraje imigranckie: Ameryka, Kanada, Australia.

Co dziesiąty Amerykanin urodził się za granicą (wliczając w tę grupę około 6 mln imigrantów nielegalnych), w Kanadzie prawie co piąty przybył z zewnątrz, zaś rekord świata należy do Australii. Tam około 25 proc. obywateli urodziło się poza tym kontynentem. – To, co w USA trwał...