POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 33 (2258) z dnia 2000-08-12; s. 66-69

Historia

Andrzej Garlicki

Piękna bitwa

Określenie Cud nad Wisłą bardzo denerwowało piłsudczyków

Powiada się, że sukces ma wielu ojców, klęska zaś jest zawsze sierotą. W ciągu ostatnich trzech stuleci na ogół ponosiliśmy klęski, co uwalniało historyków od ustalania ojcostwa sukcesów. Z nielicznymi wyjątkami, do których niewątpliwie należy Bitwa Warszawska w wojnie 1920 r. Był to pierwszy od czasów wiktorii wiedeńskiej polski sukces militarny, nic więc dziwnego, że natychmiast zrodził zacięte spory o ojcostwo. Trwające do dziś.

Spór toczy się wokół dwóch kwestii: kto był autorem koncepcji Bitwy Warszawskiej i kto w czasie bitwy odegrał najważniejszą rolę?

Zacznijmy od sprawy autorstwa. Czy autorem koncepcji był gen. Maxime Weygand, czy gen. Tadeusz Rozwadowski, czy marszałek Józef Piłsudski?

Gen. Weygand, opromieniony wojenną sławą szef sztabu marszałka Focha, przybył do Warszawy 25 lipca 1920 r. w składzie specjalnej misji wojskowo-dyplomatycznej wysłanej przez Ententę. Drugim wojskowym w tej misji był brytyjski generał Percy Radcliff, który w porównaniu z Weygandem był nikim. Czynnik dyplomatyczny stanowili ambasador Jean Jusserand z Waszyngtonu, reprezentujący francuskiego premiera Aleksandre’a Milleranda i ambasador Edgar Vincent d’Abernon z Berlina, wysłany przez brytyjskiego premiera Davida Lloyd George’a. Misja miała za zadanie przygotowanie rokowań z bolszewikami, zainicjowanie ewentualnych zmian w najwyższych władzach Polski, doradztwo w prowadzeniu wojny.

W przeddzień przyjazdu misji do Warszawy 24 lipca utworzony został Rząd Obrony Narodowej pod prezesurą Wincentego Witosa, z Ignacym Daszyńskim jako wicepremierem. Tym samym pomysły, by powołać rząd z ...