POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 5 (2540) z dnia 2006-02-04; s. 74-77

Społeczeństwo / Dobra, stara marka

Agnieszka Niezgoda

Pierwsza kadrowa

August Zieliński, który w 1906 r. założył Prywatne Kursy Handlowe Męskie, obecną SGH, byłby zadowolony z pogłosek, jakie po inauguracji dziewięćdziesiątego dziewiątego roku akademickiego zaczęły krążyć o szkole. Że stała się tak popularna wśród elit, iż te wprowadzają w jej mury dzieci tylnymi drzwiami z szyldem Hufiec Pracy.

Do eshapu – jak skrótowo nazywają hufiec studenci – przyjmuje bowiem uznaniowo rektor. Teoretycznie tych, którym zabrakło jednego, dwóch punktów. W praktyce nie ma jednak jawnych list z punktami osób przyjętych. Pracuje się w hufcu rok na rzecz szkoły, a potem studiuje zwyczajnym, dziennym trybem. Prasa z oburzeniem odnotowała fakt, że tym sposobem w bieżącym roku dostał się na SGH syn premiera Kazimierza Marcinkiewicza. – Ale w wakacje Marcinkiewicz nie był jeszcze premierem – przytomnie zauważa Maciek, student I roku. – W hufcu młody Marcinkiewicz pracuje chyba w eksploatacji. A to są remonty, przenoszenie mebli. I co to za frajda słyszeć: o, syn Marcinkiewicza, a stół nosi?

Wejścia awaryjne

Kiedyś pewnie nie musiałby nosić. Przez dziesięciolecia dzieci ważnych osób wchodziły na uczelnię śmiałym krokiem i bez żadnych przeszkód. Istniały tzw. miejsca rektorskie. – Myślałem, że jest ich dziesięć. A okazało się, że ...