POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 12 (3001) z dnia 2015-03-18; s. 26-28

Barbara Pietkiewicz

Pierwsze kroki Stonogi

Kiedyś nazywano je dziećmi ulicy. Dziś ich prawie nie widać, ale są. Może nawet ponad milion.

Śpią w piwnicach, na klatkach schodowych, pod mostem, na rurach z ciepłą wodą, w opuszczonych fabrykach, w ogródkach działkowych. Niektóre wracają na noc do swoich domów. Przeważnie żyją w grupach, tak łatwiej przetrwać. Zarabiają na życie, żebrząc, odprowadzając wózki przy supermarketach, myją szyby samochodowe, kradną. Piją alkohol, wąchają klej, zajmują się prostytucją. Są mniej sprawne umysłowo od rówieśników, gorzej czytają i piszą. Bywają agresywne. Są chwiejne, oziębłe, lękliwe”. Uff. Tak napisano w piśmie „Pedagogika Społeczna” w 2003 r.

W 1998 r. Krajowy Komitet Wychowania Resocjalizującego, instytucji powołanej do zajmowania się dziećmi ulicy, szacował ich liczbę na 300 tys. Dwa lata później Fundacja dla Polski informowała, że wśród 9 mln obywateli poniżej 18 roku życia stanowią one 1,2 mln. Przed czterema laty „Pedagogika Społeczna” alarmowała: problem dzieci ulicy szerzy się na coraz większą skalę, a Mirosława Kątna w Sejmie zastanawiała się, czy ich liczba powiększa się w postępie matematycznym czy geometrycznym. ...