POLITYKA

Piątek, 24 listopada 2017

Polityka - nr 46 (2731) z dnia 2009-11-14; s. 72-73

Poradnik / Modne stoki

Krzysztof Burnetko

Pierwsze zjazdy

Choć anomalie pogodowe stają się ostatnio normą, to naturze przychodzą w sukurs coraz to wymyślniejsze technologie. Dzięki temu można rozpoczynać sezon zimowy jesienią.

Właśnie doszło do kolejnej rewolucji. Sztuczny śnieg można już produkować nawet w mocno dodatnich – bo sięgających 30 st. C – temperaturach. Nie ma znaczenia także wilgotność powietrza i siła wiatru. Wszystko na dodatek odbywa się bez użycia substancji chemicznych, dużo mniejsze jest też zużycie energii. Przypomnijmy, że zwykłe armatki śnieżne najlepiej pracują, gdy temperatura spadnie poniżej –4 st. C, a wilgotność nie przekracza 60 proc., a takie warunki rzadko są spełnione na początku sezonu.

Snowmaker System

Wszystko za sprawą technologii pod nazwą All Weather Snowmaker System. Powstała w laboratoriach izraelskiej IDE Group, będącej światowym liderem w konstruowaniu urządzeń do odsalania wody morskiej oraz instalacji chłodzących do kopalni diamentów i złota. Snowmaker w niczym nie przypomina armatek śnieżnych. System mieści się w wysokim na 15 m budynku, a działa, upraszczając, na zasadzie maszyny do produkcji lodu. Składa się z dwóch gigantycznych zbiorników: w pierwszym woda zostaje poddana silnemu podciśnieniu, a w efekcie znaczna jej część zamarza. Powstaje mieszanina wody i kryształków śniegu, która trafia do drugiego zbiornika. Tam kryształki oddzielane są od wody i śnieg gotowy (wydajność 60 m sześc. na godzinę). Pozostaje tylko go dostarczyć na trasy specjalnymi pochylniami, a potem rozprowadzić za pomocą ratraków.

Jako pierwsze na świecie po Snowmaker System sięgnęły dwie renomowane stacje narciarskie: austriacki Pitztal i szwajcarski Zermatt (patrz mapka s. 74). Należą one co prawda do najwyżej położonych w Alpach i szczycą się pokaźnymi lodowcami, ale chodzi o to, by za pomocą nowej technologii wydłużyć sezon, poprawiając warunki zwłaszcza na jego początku i końcu. Powstały za pomocą Snowmakera śnieg służy także jako warstwa ochronna dla lodowców, zapobiegająca erozji ich powłoki pod wpływem promieniowania słonecznego.

Na razie wynalazek zdaje egzamin. – W tym sezonie ruszyliśmy z narciarskim interesem wyjątkowo wcześnie, bo 13 września – informuje nas Willi Krüger, znawca i miłośnik doliny Pitztal (zwany tam lodowcowym Willim). Prawdziwy test nastąpił na początku października, kiedy temperatura w dolinach Tyrolu niespodziewanie sięgnęła plus 27 st. C. Szefowie sąsiedniego Sölden byli przerażeni, bo właśnie mieli z pompą otwierać sezon, a tymczasem na swoich dwóch lodowcach mogli uruchomić ledwie jedną trasę. Na położonym po sąsiedzku Pitztaler Gletcher czynny był prawie cały obszar lodowca – w tym czerwone trasy – między 3000 a 3440 m n.p.m. Zjechały tam więc kadry slalomowe z Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Słowenii, Rosji i samej Austrii – z uwielbianym tu Bennim Raichem (wychował się i zdobył narciarskie szlify w nieodległej, bo położonej u wlotu do doliny stacji Hochzeiger – skądinąd szerzej nieznanej, a oferującej urozmaicone i piękne widokowo trasy).

Krüger chwali się przy okazji, że wedle zawodników na śniegu powstałym dzięki nowej technologii jeździ się lepiej niż na produkowanym przez tradycyjne armatki: – Niektórzy twierdzą nawet, że jest on nie do odróżnienia od naturalnego. To akurat powinno być również argumentem także dla zwykłych narciarzy. I może uczynić z izraelskiego patentu technologię przyszłości.

Do 19 grudnia, w ramach akcji nazwanej „pierwsze kroki i eleganckie szusy”, na Pitztaler Gletscher obowiązują promocyjne ceny (od 195 euro) na tzw. krótki pobyt (noclegi ze śniadaniem od czwartku do niedzieli i skipass). Karnet na 6 dni kosztuje tam teraz dorosłego 181 euro (dzieci do 10 roku życia jeżdżą za darmo, a mające mniej niż 15 lat – za 108,5 euro).

Wyciągi w cenie

Już od kilku lat sprawdzoną metodą na zapełnienie hoteli i tras gośćmi od samego początku sezonu jest popularna zwłaszcza we Włoszech, ale także w Austrii i Niemczech, oferta free ski. Goście płacą wówczas tylko za noclegi (i ewentualnie wyżywienie), bo tygodniowy karnet na wyciągi dostają gratis.

Do niedawna takimi bonusami kusiły tylko mniej znane stacje. Teraz free ski proponują w okresie przedświątecznym niektórzy hotelarze i właściciele apartamentów nawet w tak renomowanych i modnych kurortach jak Val GardenaMadonna di Campiglio w Dolomitach, BormioSanta Caterina w Alta Valtellina czy Sestriere (arena olimpiady zimowej 2006 r.). W grudniu z free ski można skorzystać w popularnych w Polsce regionach Dolomitów: Val di Fiemme, Val di Fassa, Monte Bondone, Paganella, Val di Sole (Marilleva), Adamello Ski (Tonale) czy w tzw. Ski Tour dei Forti. Hasłem „wyciągi w cenie” zachęcają też do ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]