POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 15 (3156) z dnia 2018-04-11; s. 54-55

Świat

Maciej Okraszewski

Pierwszy hodowca

Cyril Ramaphosa miał już dwie dekady temu zostać następcą Nelsona Mandeli. Dziś musi naprawiać gospodarkę po poprzednikach i ratować reputację partii, na którą nie chce głosować nawet wnuczka jego mentora.

W pierwszy poświąteczny dzień po długiej chorobie zmarła 81-letnia Winnie Mandela. W czasie prawie trzech dekad, gdy Nelson tkwił w południowoafrykańskim więzieniu, w roli jego rzeczniczki stała się zastępczym symbolem walki z rasistowskim apartheidem. Na jakiś czas sama aresztowana, była torturowana za kratami. Czarni mieszkańcy nazywali ją z oddaniem Matką Narodu.

Spiżowy pomnik rozpadł się jednak wraz z nadejściem tak wyczekiwanej demokracji. Małżeństwo, które przetrwało 27 lat przymusowej rozłąki, rozpadło się dwa lata po wypuszczeniu Nelsona na wolność, gdy na jaw wyszedł jej romans z o połowę młodszym działaczem. Podejrzewana o zlecenie morderstwa innego, zaledwie 14-letniego aktywisty, została w 1991 r. skazana, choć jedynie za jego porwanie. Kilka lat później dochodzenie w sprawie innego politycznego zabójstwa z jej możliwej inspiracji zostało wstrzymane z powodu zastraszenia świadków. W następnej dekadzie doszło jeszcze skazanie za defraudację publicznych pieniędzy.

Ale pomimo tych skandali i zamiłowania do luksusów pozostawała ...