POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 50 (3190) z dnia 2018-12-12; s. 62

Historia

Ryszard Marek Groński

Pierwszy kabaret Niepodległej

Nadejściu niepodległości towarzyszyło nie tylko pokazywanie blizn po dawnych i świeżych ranach, lecz także zbiorowe uniesienie i wybuch radości.

W jednym z trzech grających wówczas kabaretów śpiewano:

Ale odkąd nosił pęta
Żaden Polak nie pamięta
Tak pięknego listopada
Jaki teraz nam przypada.

Po seansie w kinematografie popisywał się przed publicznością monologista Wiluś-cywiluś, zbierający rozsypane ołowiane żołnierzyki. „Dwie dziurki w nosie i skończyło się. Nosiłem ja, podnieśli i mnie. Nie mów hoch, póki nie przeskoczysz! Byle Serb, byle Rumun zadziera teraz nosa i chodzi po świecie jako zwycięzca. A ja, Kaiser Wilhelm, Imperator i Rex muszę sobie szyldzik na drzwiach przybić – emeryt”.

Satyrycy reagowali na pojawienie się nowych tematów: czarną giełdę, bogacenie się paskarzy, coraz silniej zaznaczające swą obecność kobiety. Pojawili się też nowi bohaterowie, tacy jak z piosenki „Szumiały mu echa kawiarni” – o birbancie, który padł w wojennym boju. W melorecytacji znalazło się miejsce dla Józefa Piłsudskiego:

O, witajże nam witaj hospodynie miły,
<...