POLITYKA

Niedziela, 17 lutego 2019

Polityka - nr 9 (2493) z dnia 2005-03-05; s. 96

Pilch

Jerzy Pilch

Pies, który miał oczy Grydzewskiego

W środę drugiego marca mija 25 lat od śmierci Jarosława Iwaszkiewicza. Trwanie przez ćwierć wieku jakiej takiej pamięci o wielkim pisarzu jest w znacznej mierze zasługą wiernych jego przyjaciół i spadkobierców z „Twórczości”. W numerze 2/3 pisma kolejny blok materiałów Iwaszkiewiczowskich, frapujący – nieodmiennie – fragment „Dziennika” i korespondencja z Jerzym Lisowskim. Niesłabnącą mam fascynację Iwaszkiewiczem, zdaje mi się, że dość często o nim piszę, w miarę możności próbuję nazwać jego korzenie buninowskie, w ostatecznych rachubach na wskroś indywidualne tonacje.

W miarę poznawania kolejnych fragmentów coraz wyraźniej widać, że „Dziennik” Jarosława Iwaszkiewicza jest raptularzem bólu, zapisem bólów wszelakich, zawsze dojmujących, zawsze – przez to – osobistych i wstydliwych. Trochę oczywiście autor „Brzeziny” – zwłaszcza ze swoim marnym losem literackim – przesadza. Jak niekiedy zacznie biadać nad otaczającą go zmową milczenia i powszechnym ignorowaniem jego literackich zasług – miewa histerię. Ale w końcu miewał ...