POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 42 (2163) z dnia 1998-10-17; s. 66-68

Kultura

Maja Wolny  [wsp.]Tomasz Jastrun

Piesek kryształowy

Zaczął padać w Polsce wielki jak kurze jaja grad pochwał dla Miłosza za "Pieska przydrożnego". Autor i jego książka otrzymały właśnie nagrodę NIKE. Aż wstyd dodawać nowe jajo. Na szczęście entuzjazmuję się książką od dawna, niech więc będzie mi wybaczone, że dzisiaj dołączę do tego kulturalnego kataklizmu.

Gdy na tydzień przed werdyktem jury NIKE widziałem się w Krakowie z Czesławem Miłoszem, byłem pewien, że dostanie tę nagrodę. On zaś był jedynie pewien, że jest w wielkim ambarasie. W jego sytuacji "noblowskiego wniebowstąpienia" właściwie nie wypada startować w takich konkursach, ale równie nie wypada odmówić udziału. A jest też czułość dla własnych dzieł innych znanych pisarzy, którzy przekroczyli smugę sławy, a których równie nietaktownie dołączono do finałowego grona kandydatów. Nieobecności Różewicza i Herlinga-Grudzińskiego na gali nie były przecież przypadkowe. Trudno nie mówić, ale o tym potem, o chorej formule nagrody, ale też o bezbrzeżnej próżności artystów i o tym, jak piękna skóra sztuki przykrywa zupełnie zwyczajne mięśnie, ścięgna i jelita bardzo pospolitej ludzkiej ambicji. To zresztą temat poruszony w książce Miłosza, bo w "Piesku" poruszył niemal wszystko. Pisze: "Zawiści artystów. Mimo komizmu, nie jest to wesołe widowisko. Każdy utopiłby drugiego w ł...