POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 35 (3175) z dnia 2018-08-29; s. 47-49

Świat

Ziemowit Szczerek

Pieśń do wstawania z kolan

Chorwacja jest kolejnym miejscem, w którym liberalne elity nie są w stanie poradzić sobie z marszem nacjonalistycznej, prostej, lecz chwytającej za serce narracji. Takiej jak w piosenkach Marka Perkovicia.

Chorwacjo, „ljepa li si”, piękna jesteś – zaśpiewał chorwackim piłkarzom wracającym z mundialu piosenkarz Marko Perković zwany Thompsonem. I wywołał jednocześnie aplauz i skandal. Aplauz – wiadomo dlaczego. Prosty przekaz, prosto w serce, działa zawsze. A skandal? Samą swoją obecnością.

Rzeczywiście, jest z Thompsonem mały problem. Wokalista ten bowiem, którego teksty piosenek zna każdy Chorwat, poza wychwalaniem uroków chorwackiego krajobrazu lubi sobie pośpiewać o „gonieniu band czetnickich” (serbskich) za pomocą granatów albo o tym, że światem rządzą masoni i komuniści. Znany jest też z tego, że na koncertach pokrzykuje hasło „za dom spremni” (gotowi [do walki] o dom), które było hasłem ustaszów, faszystów rządzących prohitlerowskim Niezależnym Państwem Chorwackim.

Odkręcanie historii

Chorwacka prawica ma tendencję do akceptowania dziedzictwa ustaszów i włączania go w państwową tradycję, mimo że w obozach koncentracyjnych w Jasenovcu i Starej Gradisce wymordowali masy Serbów, Romów, Żydów i przeciwników ...