POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 1 (2485) z dnia 2005-01-08; s. 40-41

Gospodarka / Wspólnota czy spółdzielnia

Urszula Szyperska

Piętra niezgody

Co lepsze: wspólnota mieszkaniowa czy spółdzielnia? W spółdzielniach nie wiadomo dokładnie, na co idą pieniądze lokatorów. We wspólnotach zaś często dochodzi do konfliktów, które kończą się w sądzie. Na szczęście niektóre przepisy mają się zmienić.

Agnieszka Lisak należy do spółdzielni mieszkaniowej Krakus, jednej z najdroższych w Krakowie. Koszty eksploatacji są tam dwa razy wyższe niż w innych spółdzielniach. – Wielokrotnie prosiliśmy o przedstawienie rozliczeń, na co idą tak duże pieniądze. Spółdzielnia zawsze odmawiała – opowiada pani Lisak, doradca prawny i syndyk. Postanowiła „wziąć sprawy w swoje ręce”, wybrano ją do rady osiedla. Przed wprowadzeniem następnej podwyżki zażądała przedstawienia radzie rachunków i rozliczeń, uzasadniających wzrost opłat. Faktur nie pokazano, a opłaty i tak wzrosły. – W zawiadomieniu o podwyżce napisano, że została zatwierdzona przez radę osiedla, co jest nieprawdą – mówi Agnieszka Lisak. Sprawa trafiła do sądu.

Rachunki spółdzielni traktowane są nagminnie jak tajemnica państwowa. W sprawozdaniach podaje się tylko łączne wydatki na różne cele. Spółdzielca przyjmuje to na wiarę, jeśli opłaty za mieszkanie nie są wygórowane. Przy wysokich chce wiedzieć, dlaczego ściągają z niego aż tyle. Tak był...