POLITYKA

środa, 19 grudnia 2018

Polityka - nr 14 (14) z dnia 2018-09-26; Niezbędnik Współczesny. 3/2018; s. 74-78

CYWILIZACJA

Karol Jałochowski

Piknik na skraju pustki

Przestrzeń to mit, a w najlepszym razie regionalna osobliwość. O fizyce dziwniejszej niż magia mówi George Musser, autor książki „Upiorne oddziaływanie na odległość”.

Przestrzeń to wysiłek. Stąd wszystkie te siedmiomilowe buty i latające dywany – z pragnienia ucieczki od mozołu przemieszczania krok po kroku. Stąd te skrzydła, czary i eliksiry, które zabierały mitycznych bohaterów w podróż na skróty przez świat, prosto do miejsca, gdzie miało się dopełnić ich przeznaczenie.

Przestrzeń to nuda podróży. To błoto dawnych szlaków, które bywały przejezdne tylko latem i zimą (kiedy skuwał je lód). Przestrzeń to wilki, niedźwiedzie, robale, bagna i trzęsawiska.

Przestrzeń to arena walki z grawitacją, newtonowską siłą tajemną.

Ale przestrzeń to też wiedza. To w drodze, w linii przecinającej przestrzeń, człowiek dojrzewa. Pokonując przestrzeń, odnajduje mądrość, siebie, biegunkę – albo nic, albo wszystko naraz.

Przestrzeń to wreszcie miłość. To pokonywanie ostatnich centymetrów i skazane na niepowodzenie starcie z podstawowymi oddziaływaniami fizycznymi, czyli siłami, które uniemożliwiają jednemu ciału spleść się w sposób ostateczny z drugim, przeniknąć.

Innymi słowy: przestrzeń ...