POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 15 (2396) z dnia 2003-04-12; s. 14-15

Ludzie i wydarzenia

Piotr Pytlakowski

Pikus to Wołodin

Nasz artykuł o zabitym w bitwie z policją w Magdalence białoruskim bandycie („Poufne źródło informacji” – Polityka 14), który kilka lat wcześniej pod nazwiskiem Aleksander Wołodin współpracował w Gorzowie Wlkp. z policją i prokuraturą, spowodował szybkie reakcje. Natychmiast zdementowano, że Pikus nigdy nie był oficjalnym tajnym agentem organów ścigania. To próba skierowania całej sprawy na ślepy tor, bowiem ani razu nie użyliśmy określenia tajny agent ani płatny informator (temu też na wszelki wypadek zaprzeczano). Napisaliśmy jedynie, że współpracował z policją i prokuraturą w rozgrywce z dwoma podejrzewanymi o nieuczciwość policjantami ze Słubic. Owa współpraca była ewidentna; w zamian za zeznania nie tylko nie został osadzony w areszcie, ale dostał z prokuratury zaświadczenie, że jego pobyt w Polsce jest niezbędny – taki glejt zabezpieczał go przed deportacją.

Rzecznik gorzowskiej prokuratury dodatkowo próbował jeszcze sprawę zagmatwać informując, że wcale nie ma pewności czy Pikus i Wołodin to jedna i ta sama osoba. Otóż był...