POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 43 (3183) z dnia 2018-10-24; s. 97

Felietony / Tym

Stanisław Tym

Piruety

Opłacało się. O sobie mówię, przepraszam, ale te cztery godziny spędzone w jednym z urzędów dzielnicy, abym mógł zagłosować w Warszawie, to był dobry wybór. Cokolwiek mówić, mam swój udział w zwycięstwie Rafała Trzaskowskiego. I w porażce tego, który poczuł się spadkobiercą powstańców warszawskich 1944 r., czym szczególnie mnie rozwścieczył. 63 dni zagłady widziałem oczyma 7-letniego chłopca. Co może na ten temat wiedzieć Patryk Jaki, skoro nie odróżnia warszawskiej Starówki od warszawskiej staruszki, tak jak Dunaju od Dunajca, a naszej Pragi od Pragi czeskiej? I on chciał, wraz ze swoim szefem Kaczyńskim, „wyrzucić Platformę Obywatelską na śmietnik”. Obaj marzyli, by zwycięstwo w Warszawie stało się symbolem wygranej PiS w całej Polsce. Żeby to było – używając futbolowego języka – miażdżące 5:0. I owszem, tę piątkę strzelili, tylko że wszystko samobóje. Z obrzydliwym antyimigranckim spotem o palących nasze ulice uchodźcach na finał kampanii. Sami sobie strzelili karnego. Brawo, ...