POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 26 (3166) z dnia 2018-06-27; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Kraj

 WBS

PiS kroi eurowybory pod siebie

Na początku wakacji i w środku mundialu, gdy mało kto przejmuje się polityką, PiS ogłosił, że chce zmienić ordynację na wybory do europarlamentu.

Skromność w formie (zmiany dotyczą ok. 10 artykułów Kodeksu wyborczego) wynagradza rewolucyjność w treści. Z ordynacji stawiającej na pierwszym miejscu proporcjonalność wyborów robi się coś na kształt większościowej, korzystnej dla największych partii.

Dziś Polska stanowi de facto jeden wielki okręg wyborczy – ponad 50 mandatów europoselskich jest dzielonych na poziomie całego kraju między partie, które przekroczyły 5-proc. próg. Sprzyja to małym ugrupowaniom. W 2014 r. SLD (9,4 proc. głosów), Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego (7,1 proc.) i PSL (6,8 proc.) zdobyły 13 mandatów.

Teraz PiS chce zejść z podziałem mandatów na poziom 13 okręgów wyborczych; w każdym z nich będzie wybieranych 3–6 europosłów. A im mniejszy okręg, tym trudniej mają małe partie, bo w górę idzie realny próg wyborczy. Dość powiedzieć, że gdyby nowelizacja obowiązywała już w 2014 r., to SLD miałoby trzech europosłów, PSL jednego (dzięki wysokiemu poparciu w jednym okręgu), a Nowa Prawica – zero.

To, ...