POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 7 (3148) z dnia 2018-02-14; s. 54-55

Świat

Tomasz Zalewski

Piszą i bronią

„New York Times” i „Washington Post” miały swoje czasy świetności, o których przypomina kino. Za Trumpa złapały drugi oddech. Są dziś może ważniejsze niż Kongres.

Tytuł „Czwarta władza”, który nadano wchodzącemu do polskich kin filmowi „The Post”, dobrze oddaje znaczenie najpoważniejszych gazet w amerykańskiej demokracji. Znaczenie ogromne – przed półwieczem. „Washington Post” i „New York Times” decydująco przyczyniły się do zakończenia wojny w Wietnamie. Stołeczny dziennik doprowadził do dymisji prezydenta Nixona. Lata 70. to okres największej potęgi tradycyjnych mediów, należący już raczej do przeszłości. Ostatnio, za prezydentury Donalda Trumpa, obie gazety zyskały na poczytności i znaczeniu. Pytanie, czy znowu, tak jak wtedy, uda się im wpłynąć na bieg historii?

Sfabularyzowana w filmie publikacja tajnego raportu Departamentu Obrony, który ujawnił kłamstwa prezydentów J.F. Kennedy’ego i L.B. Johnsona o przyczynach wojny wietnamskiej, była dla „New York Timesa” ukoronowaniem drogi na szczyt jako gazety od lat najbardziej szanowanej w USA.

Również dla „Washington Post” decyzja o druku „papierów Pentagonu” stała się momentem przełomowym. W chwili ich wykradzenia waszyngtoński dziennik był gazetą stołecznych elit, ale z trudem radzącą sobie z ...