POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (3154) z dnia 2018-03-28; s. 26-28

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Pitbullice

Dziewczyny mafii w polskim wydaniu nie są jak postaci z filmów. Ich pięć minut minęło. Postarzały się, zbiedniały, omijają lustra. To zwykłe kobiety, a nie demony zła.

Jeżeli, szanowny czytelniku, zdążyłeś obejrzeć dwie najnowsze produkcje znanych reżyserów, czyli konkurujące ze sobą filmy o polskiej mafii, to ujrzałeś na pozór wielce realistyczny obraz świata, którego jednak nie ma. „Kobiety mafii” Patryka Vegi i „Pitbull. Ostatni pies” Władysława Pasikowskiego opowiadają, jak powinna wyglądać prawdziwa mafia znad Wisły. Jaka ma być kolorowa i zarazem krwawa. I jakie są jej kobiety, piękne i przebiegłe, chciwe i nigdy niewybaczające. Biją się jak mężczyźni, strzelają celnie i nawet mordują w seksowny sposób. Ale film to tylko film, a prawdziwe życie jest zupełnie inne – szare i nudne przeważnie.

Jak Doda została szefową mafii

To był fascynujący wyścig, a w dodatku toczący się w okolicznościach utrzymanych w mafijnym klimacie. Najpierw ścigano się, kto nakręci kolejnego „Pitbulla”, a potem, który film pierwszy trafi na ekrany. Vega stracił możliwość kontynuacji serii „Pitbull”, chociaż to jego dzieło życia. Miał inny niż producent cyklu pogląd na ...