POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 4 (3195) z dnia 2019-01-23; s. 30-32

Społeczeństwo

Joanna Cieśla

Płacz wokół płac

Afera wokół wynagrodzeń w NBP karykaturalnie ilustruje ogólniejszy kłopot – jak rozmawiać o tym, kto ile zarabia, ile ma zarabiać i dlaczego właśnie tyle.

Ten temat już latem próbowała wrzucić do publicznej dyskusji Nowoczesna. Poseł Witold Zembaczyński przygotował projekt ustawy „Jasne zarobki”. Według niego w ogłoszeniu o pracy trzeba byłoby podać wysokość oferowanego wynagrodzenia, ewentualnie widełki, w jakich można negocjować. Poseł Zembaczyński, 39-letni opolanin, pracował w wielu firmach, także jako kierownik działów, zatrudniał m.in. sprzedawców. I wielokrotnie odbijał się od „Za ile? To nie, dziękuję!”, gdy w końcówce rozmów ze starannie wybranym kandydatem schodziło wreszcie na pieniądze.

To osobliwość polskiego scenariusza rozmów o pracę. Odpowiedź na jedno z pierwszych pytań, które zadają sobie kandydaci: „Ile będę zarabiał?”, często pada na ostatnim spotkaniu z przyszłym szefem. I ponad 90 proc. menedżerów zapytanych przez serwis Goldenline, który pośredniczy między zatrudniającymi i zatrudnianymi, doświadczyło odrzucenia tej oferty finansowej, gdy ją ujawniali w finale. A takie rozstanie, zauważa Karol Kapuściński z Goldenline, to obustronna frustracja. Menedżer traci czas, kandydat też go traci, a&...