POLITYKA

Wtorek, 23 kwietnia 2019

Polityka - nr 38 (2875) z dnia 2012-09-19; s. 16-18

Polityka

Jacek Żakowski

Plaga reform

Jarosław Kaczyński ma wielki plan reform. Janusz Palikot – trochę mniejszy. Leszek Miller nie ma wielkiego planu, ale ma pomysły. Worki reform dźwigają PJN, SP, BCC, Lewiatan, Kongres Kobiet, Fundacja Republikańska, FOR. Jak kogoś pominąłem – przepraszam. Czas na Donalda Tuska. Co ma począć?

Idąc pod prąd tendencji, Krzysztof Kieślowski powtarzał, że naprawianie świata należy zacząć od porannego wyczyszczenia butów. Jakież to niepolskie. W Polsce naprawianie musi się zacząć od wielkiego wybuchu. Potem się zobaczy. Czyste buty to metafora. Ale jeden z amerykańskich konglomeratów medycznych potraktował ją niemal dosłownie. Reformę zaczął od mycia rąk przez lekarzy i pielęgniarki. Kto wchodzi do sali chorych, musi na minutę stanąć przy umywalce. Jak nie stanie, włącza się alarm uruchomiony przez komputer monitorujący ruch oczipowanego personelu. Skutek: dużo mniej powikłań szpitalnych i paroprocentowa (!) oszczędność na kosztach hospitalizacji.

W Polsce 1 proc. kosztów hospitalizacji to kilkaset milionów. Ale kogo może taka reforma kręcić? Ustawą rząd mycia rąk nie wprowadzi. Premier nie zrobi w tej sprawie konferencji prasowej. Wojny ideologicznej o mycie rąk się nie stoczy. Nawet o. Rydzyk nie zwoła stutysięcznego marszu w obronie brudnych rąk.

Gdy idzie o rzeczy niezwykłe – cud, szarżę, wojnę, powstanie albo wielką reformę – to proszę: my, Polacy, zawsze jesteśmy gotowi. Gdyby ź...