POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 16 (2294) z dnia 2001-04-21; s. 72

Nauka

Stanisław Mrówczyński

Plama dekady

Słońce weszło w fazę gwałtownej aktywności

Niby złowrogi zwiastun ukazała się na rozświetlonej tarczy Słońca ogromna, największa od 10 lat plama. Po kilku dniach potężna eksplozja wstrząsnęła naszą dzienną gwiazdą. Słoneczna wichura szczęśliwie ominęła Ziemię, dotarły do nas jedynie słabe echa magnetycznej burzy. Prognozy kosmicznej pogody wciąż są jednak groźne.

Patrząc w Słońce trudno dostrzec choćby niewielką skazę na jego rozświetlonym obliczu. Nic więc dziwnego, że starożytni uważali Słońce, podobnie jak i inne ciała niebieskie, za niezmienne i doskonałe. Święty Tomasz, przyswajając chrześcijaństwu nauki Arystotelesa, podniósł ideę nieskazitelnych niebios do rangi teologicznego dogmatu. Jakież przeto było zdumienie, gdy dzięki pierwszym teleskopom dostrzeżono na powierzchni słonecznej tarczy ciemne, nieregularne plamy. Za ich odkrywcę uchodzi Galileusz, który ogłosił swoje obserwacje w 1613 r. Galileusz zauważył, że plamy, zmieniając nieco swoje rozmiary i kształty, przesuwają się powoli na słonecznej tarczy ze wschodu na zachód, co prawidłowo zinterpretował jako wynik wirowego ruchu Słońca. Wykonuje ono pełny obrót w 27 dni.

Dwa wieki później aptekarz Heinrich Samuel Schwabe dokonał ważnego odkrycia. Przez kilka dziesięcioleci wpatrywał się w niebo wierząc, że dostrzeże hipotetyczną planetę Wulkan, która miała obiegać Słońca po orbicie jeszcze mniejszej niż Merkury. Planety nie wypatrzył, natomiast prowadzone z aptekarską skrupulatnoś...