POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 37 (2262) z dnia 2000-09-09; s. 3-9

Raport / Spolsz to sam

Maja Wolny

Plamy na języku

Ustawa o języku polskim obowiązuje już na dobre, ale shopy, fast foody i markety nie zniknęły ani z naszych ulic, ani tym bardziej z codziennych rozmów. Należało się zresztą tego spodziewać. Wielu wyrazów obcych używamy z leniwego przyzwyczajenia i braku pod ręką czegoś bardziej atrakcyjnego. Czasem oczywiście z bezradności – język nie zawsze nadąża za eksportową pomysłowością i nie wytwarza rodzimych nazw dla nowych produktów. A przecież według obowiązującego od niedawna prawa producent czy importer towaru, dla którego w polszczyźnie nie ma odpowiedniej nazwy, powinien się z tym problemem zwrócić do specjalnej instytucji – Rady Języka Polskiego. Wyrazów obcych jest coraz więcej, postanowiliśmy więc z udziałem naszych czytelników dopomóc specjalistom. W dziesięciu odcinkach wakacyjnego konkursu „Spolszcz to sam!” szukaliśmy odpowiedników stu zagranicznych słów. Zabawa językowa „Polityki” ujawniła chyba wszystkie trudności spolszczania: od charakterystycznych dla naszego języka chrzęszczących połączeń po różnice kulturowe dzielące Polskę od świata anglo-amerykańskiego. Inicjatywa ta pozwoliła jednak zaistnieć wielu błyskotliwym pomysłom językowym, które – także zdaniem fachowców – mogłyby wejść do polszczyzny. A na początek wprowadzimy kilka najlepszych (i nagrodzonych) spolszczeń wprowadzimy do języka używanego na naszych łamach. Ale nawał anglicyzmów to daleko nie jedyna choroba tocząca język polski – na co dzień coraz bardziej niechlujny, wulgarny, pospieszny, rezygnujący z ambicji literackiej polszczyzny. Język polski degraduje się tak jak środowisko.

Polszczyźnie grozi wyginięcie – tak jak rzadkim gatunkom ptaków i zwierząt. Po raz pierwszy powiedział to głośno prof. Walery Pisarek w 1995 r., podczas I Forum Kultury Słowa we Wrocławiu, popierając tę hipotezę obliczeniami amerykańskich językoznawców, którzy proces obumierania języków znają doskonale z badań własnego kontynentu. W specjalistycznej prasie od kilkunastu lat pojawiają się ponure przewidywania lingwistów. W artykule z 1992 r. opublikowanym w czasopiśmie „Language” Michael Krauss z Alaska Native Language Center ocenia, że za 100 lat 90 proc. spośród używanych dziś języków będzie martwych lub zagrożonych. Nawet jeśli ta prognoza jest zbyt pesymistyczna (wielu lingwistów uważa, że wyginie o połowę mniej języków), to jednak w dużym stopniu oddaje ona globalizacyjną apokalipsę. Centralizacja życia społeczno-politycznego w XX w. nie sprzyja rozwojowi języków małych, zamkniętych społeczności. Nowoczesne komunikowanie wymusza znajomość najpowszechniejszych kodów – w tym głównie angielskiego. Unifikacja językowa jest tania i funkcjonalna. Chłodnych pragmatyków ...

Tysiące słów

Na konkurs „Spolszcz to sam” czytelnicy nadesłali 2 tys. kuponów. Na każdym z nich znajdowało się od 3 do 30 nowych wyrazów. W sumie otrzymaliśmy 21 tys. propozycji. To dwa razy więcej słów niż zwykle w mowie i piśmie używa wykształcony Polak. Z wyrazów nadesłanych przez czytelników można by z łatwością zestawić słownik nowego języka polskiego – podobne jednotomowe słowniki liczą zwykle ok. 20–30 tys. haseł. Co by się w tym słowniku znalazło? Przede wszystkim dużo wyrazów dziwnych, długich, trudnych do wymówienia. I nie zawsze do końca polskich – spora grupa czytelników spolszczała bowiem słówka… po angielsku. Kalkowano angielskie konstrukcje wyrazowe, czasem nawet całe zwroty. Tylko nielicznym udało się porzucić obcy wzorzec, co jednak dowodzi, że wpływ angielszczyzny na nasz język jest naprawdę silny.

Spośród 100 słów zapożyczonych, które zaproponowaliśmy do spolszczenia w 10 odcinkach konkursu, nie wszystkie cieszyły się jednakowym powodzeniem. Uczestnicy zabawy najchętniej zabierali się do słownictwa z lżejszych dziedzin życia – takich jak sport i rozrywka, kultura popularna czy moda oraz kosmetyka.

Najwięcej trudności sprawiało spolszczanie terminów komputerowych i biznesowych. Zapewne dlatego, że są one stosunkowo mało znane. Do redakcji docierały listy, w których czytelnicy przyznawali się, że o znaczeniu niektórych zapożyczeń dowiedzieli się dopiero z „Polityki”.

W zabawie uczestniczyło więcej mężczyzn niż kobiet (wśród piątki zwycięzców są tylko dwie kobiety), panie dominowały tylko w niektórych odcinkach (np. wyraźnie przeważały w dziedzinie moda i kosmetyka). Kobiety jednak uczestniczyły bardziej serio. Wielu czytelników traktowało bowiem konkurs jako cel sam w sobie – przysłano do nas głównie propozycje zabawne, nie zważając na to, czy wyraz ma szansę wejść do języka. Tym samym uczestnicy dawali wyraz pewnej niemocy – skoro język łamie nasze języki i poważne próby spolszczenia kończą się zwykle powstaniem niezgrabnego tworu, brzmieniowo znacznie gorszego od oryginału, to lepiej od razu pójść w zabawę.

Zdarzały się pomysły wulgarne lub rubaszne, którym raczej trudno byłoby zyskać status słownictwa oficjalnego (np. grouppiesdupofanki czy stringi dupowłazki). Jurorzy wielokrotnie podkreślali w swoich komentarzach, że doceniają poczucie humoru autorów żartobliwych określeń, ale są pełni obaw co do szans przetrwania takiego spolszczenia. Mamy nadzieję, że przynajmniej 25 najlepszych pomysłów (a więc zaledwie jedna tysięczna wszystkich nadesłanych wyrazów) jakoś się u nas zadomowi. Namawiamy, aby Państwo zechcieli choćby kilka proponowanych spolszczeń włączyć do swojego słownictwa.

25 najlepszych spolszczeń

1. banner – hasłonosz

2. blue box – mamitło

3. body – gorsik

4. boys band – chłopela

5. caravanning – drzymałka

6. casting – licobór

7. cheerleaders – paraderki

8. copywriter – haślarz

9. developer – budotwórca

10. didżej – maszynista

11. e-mail – listel

12. energy drink – orzeźwiacz

13. gadżet – gratik

14. grouppies – idolatki

15. haker – kompirat

16. hamburger – butlet

17. legginsy – noginsy

18. paintball – farbitwa

19. researcher – dziennikap

20. sitcom – półseriol

21. stand up – powstaniec

22. stringi – podnietki

23. talk-show – toktok

24. top – skąpik

25. wizażysta – twarzysta

Typy jurorów i redakcji

Breaking News

R.M.G.

W kryjtorsiku z Hofflandu
I czarnych przylegałkach
Marzena S. czekała
Na cyrkola Michałka.
Stała tam, gdzie polobraz.
W tle, za nim – obfitulec.
Na włosach miała zebraż,
Bo jak modzie nie ulec.
Michałek znów się spóźniał.
Czadownik i muzykarz
Mawiał: – „Najpierw miłosłuch,
Dopiero później bzykasz”.
Na uczuciach Marzenki
Grał z wprawą płytograja.
Z nim czuła się poetką –
Jak Chylińska czy Kajah.
Przyszedł wreszcie Michałek.
Chipsa z bekonem gryznął.
– „Fuck! – westchnął – dość mam ciebie
Z tą ojczyzną-spolszczyzną.
Ja chcę być disc jockeyem,
Pić w pubach dla sosajtki.
Laska ma chodzić w stringach.
To świństwo – biedamajtki.
Chcę luknąć na sitkomy,
Mieć z dup swój fan-club w Bielsku.
Spolszczaj sobie beze mnie!...”
I zmył się.
Po angielsku.

Podsłuchał: R.M.G.

Laureaci konkursu „Spolszcz to sam”

• Nagrodę główną – program multimedialny „Miliard w rozumie” ufundowany przez Wydawnictwo Naukowe PWN oraz magnetowid ufundowany przez „Politykę” otrzymuje Bogdan Stelmach z Warszawy za listel (e-mail)

• Pierwsze miejsce zajął Jerzy Błoszyk z Poznania za paraderki (odpowiednik cheerleaders); otrzymuje „Mały słownik języka polskiego” oraz odtwarzacz CD

• Drugie miejsce przyznajemy Henrykowi Klitenikowi z Warszawy autorowi haślarza (copywriter). Nagrodą jest „Nowy słownik ortograficzny” PWN oraz radioodtwarzacz CD

• Trzecie miejsce Renata Ptaszyńska z Warszawy za słowo orzeźwiacz (energy drink); otrzymuje „Słownik eufemizmów” i radioodtwarzacz CD

• Czwarte miejsce Ewa Dawlewicz z Poznania za słowo farbitwa (paintball); otrzymuje radioodtwarzacz CD

Jeśli propozycja miała kilku autorów, laureata wyłanialiśmy drogą losowania.

Nagrodzone wyrazy wchodzą do redakcyjnego słownika „Polityki” i będą używane w artykułach w spolszczonej postaci.

• Wyróżnienia – upominki od „Polityki” otrzymują: Bogumiła Borowiec, Lewin Brzeskibudotwórca (developer); Jacek Grzelak, Warszawa – idolatki (grouppies); Jan Hartman, Kraków – zapiątek (weekend); Wacław Klejmont, Olecko – maszynista (didżej); Anna Łukaszek, Kraków – półseriol (sitcom); Małgorzata Ogonowska, Pelplin – unieruchamiacz (immobilizer); Ewa Wiśniewska, Starogard Gd. – noginsy (leginsy); Jerzy Wojciechowski, Bogatynia – mądry tato (moderator).