POLITYKA

środa, 19 grudnia 2018

Polityka - nr 14 (14) z dnia 2018-09-26; Niezbędnik Współczesny. 3/2018; s. 79-83

CYWILIZACJA

Agnieszka Sowa

Pływanie z żółtą kaczuszką

Prof. Jan Marcin Węsławski o tym, co się dzieje w oceanie, i czy da się, kiedy będzie trzeba, do niego ewakuować.

AGNIESZKA SOWA: – Na początek wyjaśnijmy: oceany czy ocean?
JAN MARCIN WĘSŁAWSKI: – To jest jedna krążąca po planecie woda. Dzielimy ją dla wygody politycznej i geograficznej, ale to jeden organizm. I wszystko, co się w nim znajduje gdzieś daleko na antypodach, w końcu trafi do Bałtyku. A nawet do okolicznego jeziorka poprzez skraplanie wody i opad deszczu. W ubiegłym roku byliśmy na Spitsbergenie, na najdalszej na północy wyspie archipelagu, w wysokiej Arktyce. Na brzegu, na zwałach drzewa dryftowego, które tam przypływa z Syberii od tysięcy lat, leżała żółta gumowa kaczuszka, mocno wypłowiała. Ktoś zrobił zdjęcie i okazało się, że to zabawka słynna na cały świat. Pochodzi z kontenerowca, który w 1992 r. płynął z Japonii do Kalifornii i wywrócił się na środkowym Pacyfiku. 30 tys. gumowych kaczuszek z jego pokładu rozpłynęło się po całym świecie. Część na południe do Australii, do Chile, część na północ, przeszła przez Cieśninę Beringa, ...