POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 30 (2868) z dnia 2012-07-25; s. 15-17

Temat tygodnia

Mariusz JanickiMalwina Dziedzic  [współpr.]

Po znajomości

Ugrupowania polityczne pospołu zbudowały przez lata system rozdawnictwa posad, który teraz nieszczerze krytykują.

W latach 90. Jarosław Kaczyński, wówczas szef Porozumienia Centrum, stwierdził dość otwarcie, że jak nie dostanie stanowisk dla swoich ludzi, to mu się partia rozleci. Ideowa żarliwość to jedno, a żyć trzeba. Potem, w kampanii przed wyborami w 1997 r. lider AWS Marian Krzaklewski mówił o konieczności przejęcia przez patriotyczne formacje 11 tys. kluczowych stanowisk (samo hasło AWS nie pozostawiało złudzeń – „Teraz My”). Całkiem niedawno, bo w połowie poprzedniej dekady, Jacek Kurski po zwycięstwie swojej formacji powiedział, że żaden członek jego ugrupowania nie powinien zaznawać niedostatku. Nieco później były taśmy Renaty Beger, z których wynikało, jak odbywa się załatwianie stanowisk za polityczną dyspozycyjność. Ostatnio z kręgów PO słychać, że PSL dostał swoje, mniej więcej 6 tys. dobrych posad w zamian za koalicyjną lojalność i jak będzie zbytnio brykał, to je straci.

Większość posad w urzędach gmin, powiatów, marszałkowskich, ministerstwach, agencjach, dyrektorskie stanowiska w szpitalach, szkołach, a nawet teatrach czy miejskich bibliotekach, pozostaje w gestii ...