POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 3 (3194) z dnia 2019-01-16; s. 28-30

Społeczeństwo

Joanna Podgórska

Poboyowisko

Ideowe batalie, które Tadeusz Boy-Żeleński toczył blisko sto lat temu, znów nabierają w Polsce aktualności. Wrócił nawet symbol ówczesnego zacofania o. Marian Pirożyński, choć wydawało się, że Boy dobił go swoim piórem ostatecznie.

Wybór felietonów (drukowanych przez Boya w międzywojennej prasie) „Reflektorem w mrok” ukazał się w 1985 r. To nie były ciekawe wydawniczo czasy – brzydka okładka, szybko żółknący papier, klejony grzbiet, który przy objętości 650 stron momentalnie rozpadał się na części (mój egzemplarz rozleciał się już na osiem kawałków). Za to nakład imponujący – 200 tys. Wtedy, w połowie lat 80. XX w., lektura tych felietonów przypominała wycieczkę w egzotyczną, archaiczną wręcz rzeczywistość. Błyskotliwe, piekielnie inteligentne i dowcipne, antyczne bibeloty. I nagle, po 1989 r., te antyczne bibeloty zaczęły kolejno ożywać, gdy Kościół katolicki – tak jak w II RP – zażądał odsetek za odzyskaną niepodległość.

Pierwsze uaktualniło się „Piekło kobiet”. Coś, co wydawało się niemożliwe, czyli niemal całkowity zakaz przerywania ciąży, znów stało się faktem. Wróciło aborcyjne podziemie, na szczęście w bardziej cywilizowanej formie. Poziomem hipokryzji dorównaliśmy II RP, a Boya można cytować żywcem: „Im kobieta, dzięki swemu położeniu, ł...