POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 20 (2907) z dnia 2013-05-15; s. 19-21

Polityka

Wojciech SzackiGrzegorz Rzeczkowski  [współpr.]

Pociąg do Brukseli

Ponaddwuletni polityczny post kończy się za rok. Zacznie się wtedy morderczy maraton: cztery kampanie w półtora roku, które do końca dekady przesądzą o polskiej polityce. Na pierwszy ogień idzie europarlament.

Po czym poznać, że poseł chce zostać europosłem? – Po oczach. Ten błysk, z jakim wypytują nas o warunki życia… – mówi eurodeputowany PO.

Po tym, że ostentacyjnie uczą się języków – dodaje eurodeputowany prawicy.

Po tym, że ich znajomi przygotowują grunt: a to coś szepną któremuś z liderów, a to wpuszczą temat do mediów. Rzadziej, jak ostatnio minister Michał Boni, sami przyznają, że chcą przenieść się do europarlamentu – uzupełnia inny europoseł.

Eurowybory są dopiero za rok, ale już dziś na pytanie, kto z posłów chciałby w nich wystartować, pada odpowiedź: „łatwiej powiedzieć, kto nie chce”, a motywy materialne przeplatają się z kalkulacjami politycznymi.

Europosłowie razem z dietami i ryczałtami za podróże zarabiają na rękę ok. 45 tys. zł miesięcznie. Ponad cztery razy więcej niż posłowie w Sejmie. Więcej niż Bronisław Komorowski i Donald Tusk razem wzięci. To działa na wyobraźnię polityków: jedna kadencja wystarczy, by stać się ...