POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 39 (2826) z dnia 2011-09-21; s. 36-39

Dossier

Bianka MikołajewskaMarta Mazuś  [współpr.]

Pociąg do jumy

Zdarzyło ci się zabrać z pracy do domu papier do drukarki, kawę, może coś większego? Tak? Cofnij: nie zabrać – lecz ukraść.

Gdy Tomasz Melon opowiada o swojej pracy, można odnieść wrażenie, że zatrudnia go jakaś bardzo ważna, supertajna instytucja państwowa. – Założyliśmy kontrole dostępu, każdy pracownik ma własny chip. Nadajemy im uprawnienia wejścia do określonych stref. Poza tym mamy stały monitoring z kamer w budynku i na parkingu. Współpracujemy także z firmą ochroniarską, która prowadzi niezależny monitoring. W każdym z naszych samochodów zainstalowany jest nadajnik GPS, który zbiera dane dotyczące trasy przejazdu, czasu postoju, ilości paliwa i otwarcia drzwi.

W rzeczywistości Tomasz Melon jest wspólnikiem firmy cateringowej Party Serwis Catering – Melon. Strefy, do których dostęp ograniczono, to chłodnia, mroźnia i magazyn. A wszystko po to, by zapobiec kradzieżom dokonywanym przez pracowników. Mimo zabezpieczeń złodziejstwa całkowicie wyeliminować się nie udało, bo firma świadczy usługi poza zakładem, a tam chipów i monitoringu już nie ma. Nadal więc znikają różne rzeczy, począwszy od alkoholu, ...