POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 14 (2292) z dnia 2001-04-07; s. 34-35

Świat

Farida Kuligowska

Pociąg śmie(r)ci

Niemcy: Chłopi, hippisi i anarchiści połączyli się przeciwko energii atomowej

Wyznaczono już pole bitwy. 15 tys. policjantów – w tym twarde berlińskie gliny zwane łamaczami kości – stawiło opór rozsierdzonej armii obrońców środowiska. Policja – wyposażona w helikoptery, samochody opancerzone i armatki wodne – stoczyła ostry bój, by ochronić sześć pojemników radioaktywnych śmieci, jakby to była platyna, a nie uran.

Mieszkańcy Wendland nie mogą znieść widoku mundurowych. – Zachowują się tu jak wojsko okupacyjne – skarży się właściciel baru. Przeciwko policji stanie armia buntowników. Usadowili się w sześciu „obozach oporu”– miasteczkach szałasach, rozrzuconych wokół torów kolejowych pomiędzy Lüneburgiem i Dannenbergiem, skąd przepędziła ich policja. Przeciwnicy transportów radioaktywnych tygodniami buszowali po Internecie wymieniając porady i informacje: jak uszkadzać szyny kolejowe, jak blokować drogi dojazdowe i jak oddychać w oparach gazów łzawiących. W oczekiwaniu na pociąg atomowy wykopano już tunele pod drogami. Z początku taktyka opóźniania pociągu wydawała się skuteczna. Każda godzina przymusowego postoju skupiała uwagę mediów. Telewizja pokazywała działaczy Greenpeace szturmujących ...

Opinia eksperta: Co z tym zrobić?

Już na początku ery atomowej liczono się z koniecznością składowania na wieki (w skali naszej cywilizacji) niektórych długo żyjących pozostałości promieniotwórczych. Pierwotne podejście wydawało się logiczne: niech odpady wrócą tam, skąd oryginalnie pochodził uran, czyli do wyeksploatowanych kopalni. Miejsca te nie sprawdziły się jednak, gdyż przeważnie atakują je cieki wodne. Polskie węgle mają sporo uranu właśnie z powodu omywania ich jeszcze w czasie zwęglania drewna właśnie radioaktywnymi strumieniami. Wybór padł więc na złoża solne, a ich zalety widać na przykładzie carlsbadzkich złóż w Stanach Zjednoczonych, w których zorganizowano najnowocześniejsze składowisko odpadów nuklearnych. Wiek złóż wynosi 225 mln lat – to, że nie rozpuściły się w tym czasie w wodzie, dowodzi znikomego prawdopodobieństwa jej wtargnięcia przez następne dziesiątki tysięcy lat. Zresztą odpady są odpowiednio opakowane, a specjalne bufory chemiczne są przygotowane na przyjęcie i związanie ewentualnie przeciekającej wody. Korytarze wyrobione w litej soli na głębokości 700 m wykazują na dolnej części ścian wybrzuszenia. Istotnie, ciśnienie górotworu powoduje zaciskanie się pustych przestrzeni. Istniejące dziś komory znikną więc w ciągu najbliższych dziesiątków lat i pokolenia następne nie będą musiały pamiętać, że człowiek cokolwiek zostawił pod ziemią. Przygotowanie jądrowych pozostałości do składowania to skomplikowany proces. W klasycznych elektrowniach atomowych jako paliwa używa się uranu wzbogaconego izotopem uranu 235. W trakcie eksploatacji atomowe paliwo zużywa się, powstają przy tym produkty promieniotwórcze. Po zakończeniu pracy zużyte pręty paliwowe umieszcza się na kilka miesięcy w schronie wodnym na terenie elektrowni.

W tym czasie rozkładowi ulegają krótko żyjące, a bardzo aktywne izotopy. Po tym procesie „schładzania” zużyte pręty paliwowe zawierają jeszcze wiele izotopów radioaktywnych, niektóre nadają się do odzyskania i dalszego wykorzystania. W tym celu zużyte paliwo pakuje się do specjalnych kontenerów i przewozi do zakładów przerabiających (w tym przypadku zakładów francuskiej firmy Cogema w La Hague). Tam podczas obróbki chemicznej wydobywa się z odpadów cenne pozostałości, jak izotopy cezu, strontu, plutonu, uranu.

W końcu pozostaje ciągle jeszcze radioaktywna, choć już nieużyteczna pozostałość. W La Hague podzielono ją na mniejsze porcje, które poddano zeszkleniu w szkle borokrzemowym i zapakowano do 168 kanistrów, umieszczonych z kolei w 6 specjalnych, całkowicie bezpiecznych kontenerach, w których odbywają drogę do składowiska. Przeróbce poddano 252 tony zużytego paliwa, z czego uzyskano 9,2 tony odpadów.

Prof. dr hab. Zbigniew P. Zagórski,
Instytut Chemii i Techniki Radiacyjnej