POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 19 (2603) z dnia 2007-05-12; s. 30-34

Kraj

Cezary Łazarewicz  [wsp.]Ewa Winnicka

Pociąg zwany pożądaniem

Wierność ideom założonego 17 lat temu Porozumienia Centrum oraz martyrologia rządu Jana Olszewskiego to podstawy mitu założycielskiego IV RP. Najtwardsi członkowie Porozumienia tworzą dziś ścisłe zaplecze kadrowe premiera i prezydenta. Inni wylatywali z pociągu PC na ideologicznych zakrętach.

Nową partię wykuwano na ustawicznych zebraniach w sali konferencyjnej redakcji „Tygodnika Solidarność” od późnej jesieni 1989 r. Lech Wałęsa, przewodniczący „S”, właśnie powołał Jarosława Kaczyńskiego na naczelnego. Nowy szef, przed chwilą architekt wielkiej koalicji w kontraktowym Sejmie, miał już rozbudzone ambicje. – I poczucie frustracji, bo Tadeusz Mazowiecki, premier, nie znalazł dla niego miejsca w swoim rządzie – dodaje Wojciech Giełżyński, ówczesny redaktor w „Tysolu”. W tygodniku miał misję, by zrównoważyć wpływy skłóconej z Wałęsą „Gazety Wyborczej”. Miał też trudności: gdy został szefem, z „Tysola” odszedł prawie cały zespół. Ci, którzy zostali, swój wybór uważali za absolutnie polityczny.

Maciej Zalewski: – Przyłączaliśmy się do oddziału bojowego, który popierał Wałęsę i nie akceptował Okrągłego Stołu. Było jasne, że z naszego środowiska wyrośnie ruch polityczny. Z Józefem Orłem, gdy znalazł się w „Tysolu” w 1989 r., większość znajomych ze środowiska KOR zerwało kontakty. – Większość nowego zespołu odczuwała ...