POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 9 (2594) z dnia 2007-03-03; s. 24-26

Temat tygodnia / Kraj

Jacek Żakowski

Początek długiego końca

Przez rok nie sposób było za Jarosławem Kaczyńskim nadążyć. Kiwał się szybciej niż inni, sprytniej kopał po kostkach i lepiej symulował faule, więc wszystkich ogrywał. Teraz się zakiwał. Potykał się coraz częściej, aż wreszcie stracił piłkę.

Przez ten rok bez większych kłopotów prezes decydował prawie nieodmiennie o niemal wszystkim, co działo się w Polsce. Od niego zależało nie tylko to, kto ma ile władzy, kto będzie premierem, a kto marszałkiem Sejmu, jakie będzie stanowisko rządu w najrozmaitszych sprawach i jakie ustawy będą uchwalane, ale w dużym stopniu i to, o czym Polacy myśleli, o czym się w Polsce mówiło, w jakim tonie toczyła się rozmowa, co i jak opisywały gazety. Od niego zależało, jakie tematy otwierały wieczorne programy informacyjne i o czym rozmawialiśmy w domach.

Można się oczywiście było z prezesem PiS całkowicie lub częściowo nie zgadzać, można było z nim polemizować, ale nie sposób było wyzwolić się z tematów, które nam kolejno narzucał. PiS szedł przez nasze życie jak walec. Tuska co chwilę znosili z boiska. Olejniczak co chwilę wyjmował piłkę z siatki. Sędziowie zdawali się ...