POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 31 (2615) z dnia 2007-08-04; s. 26-27

Kraj

Barbara Pietkiewicz

Poczekajcie ze śmiercią, aż wrócę

Matka Boska do nowego stargardzkiego kościoła, kupiona ze składek, jechała w autobusie. Śpiewali jeszcze pieśń na jej chwałę, gdy zaczęli walić się w przepaść. Spaliła się razem z 26 pątnikami. Lecz złożą się na nową, na pewno.

Informacji od psychologów w Stargardzie Szczecińskim uzyskać nie można. Podjęli uchwałę, że żadnym żurnalistom udzielać ich nie będą.

Pamiętam tych pomagających rodzinom spalonych licealistów z Białegostoku, którzy jechali z przedmaturalną pielgrzymką do Częstochowy. Opowiadali dziennikarzom, co robili i mówili, spotykając się z ludźmi dotkniętymi tragedią. Wielu w Polsce mogło się od nich nauczyć psychicznego kodeksu pierwszej pomocy.

Że jeśli ci po traumie przekonani są, że wariują, oznacza to, że właśnie nie wariują, bo to tylko zwyczajna odpowiedź układu nerwowego na straszliwy stres.

Że jeśli nie potrafią płakać i czują się ogłuszeni, jak w tępym stuporze – oznacza, że przekroczyli granicę cierpienia i to otępienie znieczula ich własny mózg, żeby byli w stanie cierpienie to wytrzymać.

Psychologowie ze Stargardu Szczecińskiego jakby nie byli pewni tego, co robią. Korporacyjna tajemnica. Kamień w wodę. Wiadomo tylko, że niektórych proszono, aby przekazali rodzinie wiadomość o śmierci bliskiego, bo urzędnicy nie czuli się na siłach. Chcieli ...