POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 106-108

Świat

Łukasz Tarnowski

Pod czerwoną czapką

Mao przewraca się w grobie: sektor prywatny Chin wytwarza ponad połowę PKB i generuje aż dwie trzecie wzrostu gospodarczego.

Budowany w Chinach od 60 lat socjalizm ma twarz kapitalizmu. Bogactwo przestało być powodem do strachu czy wstydu. Jeszcze czterdzieści lat temu nikt nie chciał wpaść w ręce czerwonogwardzistów, więc cenne przedmioty spuszczano w publicznych toaletach. Dziś okazuje się, że Zhou Haijiang, przedsiębiorca z branży tekstylnej, którego majątek amerykański miesięcznik „Forbes” wycenia na 300 mln dol., był delegatem na XVII Zjazd Komunistycznej Partii Chin, a nawet kandydatem do członkostwa w KC. Inny miliarder, Liu Hanyuan, założyciel koncernu produkującego karmy dla ryb i zwierząt, zasiada w Komitecie Krajowym Ludowej Politycznej Rady Konsultatywnej Chin – najwyższej instytucji doradczej ChRL. Przedstawiciele chińskiej klasy średniej kupują mieszkania, samochody, akcje i wszelkie inne dobra.

Wbogacącym się społeczeństwie prawo własności i jego ochrona stają się ważnym problemem. Uchwalona w 2004 r. dwudziesta druga poprawka do konstytucji ChRL wprowadziła do niej zasadę nienaruszalności prywatnego majątku obywateli i normę prawną: wywłaszczenie możliwe jest wyłącznie w interesie publicznym, na podstawie przepisów prawa i&...