POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 50 (2380) z dnia 2002-12-14; s. 32-34

Kraj / Gazety w kopotach

Piotr PytlakowskiMariusz JanickiNatalia Reiter  [wsp.]

Podwójne życie organu

Socjaldemokratyczna „Trybuna” zwalnia połowę dziennikarzy, a pozostałym obniża pensje. Prawicowe „Życie”, które miało być odtrutką na „Gazetę Wyborczą”, pod koniec tygodnia przestało się ukazywać, chociaż jest jeszcze cień szansy na przetrwanie. Dwa pomysły na zaangażowane ideowo pisma nie wytrzymują próby czasu.

Nastroje w „Trybunie” są podłe. Kolejne próby naprawy gazety nie przyniosły spodziewanych rezultatów. „Trybuna” – łagodniejsza, kiedy naczelnymi byli Marek Siwiec czy Dariusz Szymczycha – nie odniosła wielkich sukcesów, choć postrzegano wówczas organ SdRP jako w miarę umiarkowany, wpisujący się w publiczną debatę. Kiedy przychodziły jastrzębie, jak Janusz Rolicki czy teraz Marek Barański, sprzedaż lekko rosła, ale ten trend nigdy nie był trwały. Wkrótce wszystko wracało do smutnej normy („Trybuna” sprzedaje dzisiaj średnio ok. 35 tys. egzemplarzy). Poprzednik Barańskiego, Wojciech Pielecki, który próbował godzić opcję twardą z tonem pojednawczym, też poniósł klęskę.

Politycy SLD mają o „Trybunie” zdania podzielone. Jedni uważają, że jest zbyt radykalna i populistyczna, inni – że zbyt daleko odeszła od lewicowego etosu. Można odnieść wrażenie, że wszystkie pomysły na „Trybunę” znoszą się nawzajem, a ogólny bilans wychodzi na zero. A twarde fakty są takie, że teraz wydawca zwalnia 28 osób. – Wcześniej podziękowano ...