POLITYKA

Czwartek, 25 kwietnia 2019

Polityka - nr 12 (2900) z dnia 2013-03-20; s. 57-59

Historia

Adam Krzemiński

Podwójny cień muru

„Stempel do wolności” Rüdigera von Fritscha oraz nominowany do Oscara film Christiana Petzolda „Barbara” przypominają ludzkie dramaty związane z podziałem Niemiec.

Żelazna kurtyna, przecinająca po drugiej wojnie światowej Europę, nie była dla wszystkich mieszkańców tzw. demoludów równie nieprzenikalna. Dla przeciętnego Polaka w czasach stalinowskich była niemal nie do sforsowania już u granic PRL. Natomiast dla Niemców z NRD stanowiła jedynie kłopot, łatwy do obejścia przez wyjazd kolejką miejską z Berlina wschodniego do zachodniego.

W latach 70. było odwrotnie. Dla obywateli PRL w czasach Gierka paszport na Zachód nie był wprawdzie oczywistością, ale był możliwy. Natomiast dla enerdowców, po budowie muru berlińskiego w 1961 r., legalny wyjazd na Zachód długo w ogóle nie był możliwy. A w czasach Honeckera jedynie kosztem represji, więzienia i utraty majątku.

Z Polski się emigrowało. Z NRD – uciekało. Polskie kino fabularne utrwaliło wprawdzie porwanie samolotu Lot do Berlina Zachodniego i ucieczkę dwóch chłopców do Danii w podwoziu tira, ale legendą tamtych lat nie jest zamknięcie w strzeżonym kojcu z telewizyjnym oknem na ...