POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 6 (2691) z dnia 2009-02-07; s. 58-60

Kultura

Janusz Wróblewski

Poeta szybkiego kina

Na nasze ekrany wchodzą dwa filmy Wonga Kar Waia: „Jagodowa miłość” i „Popioły czasu: Powrót”. Azjatycki reżyser uważany jest za największą nadzieję współczesnej kinematografii.

Urodzony w Szanghaju, wychowany w Hongkongu, Wong (51 lat) jest mistrzem intensywnego nastroju. Jak Jarmusch albo Lynch. Jego kameralne melodramaty, m.in. „Upadłe anioły”, „2046”, opowiadane są w tempie teledysków. Kluczowe sceny trwają w nich zaledwie kilka sekund. Pełno w tych filmach popkulturowych kodów, zachodniej muzyki, obsesyjnie powracających słów, przedmiotów-fetyszy, jaskrawych barw. Zwolnione ujęcia sąsiadują z dynamicznie montowanymi sekwencjami, sprawiając wrażenie niekontrolowanego chaosu. Pierwszoplanowe postaci potrafią nagle zniknąć. W połowie „Chungking Express” fabuła zaczyna się jakby od nowa, bez wyraźnego związku z dotychczasowym ciągiem wydarzeń. Co gorsza, z nowymi aktorami bliźniaczo podobnymi do tych, którzy grali wcześniej. Oczywiście cała ta manifestacyjnie nonszalancka, niedbała forma jest głęboko przemyślana. Autora słusznie nazywa się dzieckiem epoki MTV. Poetą montażu, szybkiego kina. I porównuje do Jeana Luca Godarda, z równą dezynwolturą poczynającego sobie pół wieku temu z konwencjonalną narracją. W przeciwieństwie jednak do ojca francuskiej awangardy, celem Wonga nie jest budzenie kontrowersji, wywoływanie politycznego skandalu, straszenie rewolucją ...