POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 33 (3022) z dnia 2015-08-12; s. 72

Kultura / Afisz / Książki

Krzysztof Cieślik

Pogranicze we krwi

4/6

S.C. Gwynne, Imperium księżyca w pełni. Wzlot i upadek Komanczów, przeł. Bartosz Hlebowicz, Czarne, Wołowiec 2015, s. 512

Komancze byli być może najciekawszą z rdzennych kultur Ameryki Północnej. Przez długi czas należeli do najbardziej zacofanych Indian zamieszkujących Wielkie Równiny. Swą potęgę – u jej szczytu znaleźli się w pierwszej połowie XIX w. – zawdzięczali Hiszpanom, którzy do Meksyku sprowadzili konie. Szybko udało im się opanować jazdę i, co ważniejsze, walkę na koniu, dzięki czemu zyskali przewagę nad innymi plemionami Pogranicza, przyczyniając się do kresu hiszpańskiego imperium na północ od Przesmyku Panamskiego.

Gwynne opowiada o Komanczach z biglem i znawstwem, dlatego „Imperium księżyca w pełni” czyta się jak świetną powieść – tak zresztą została skomponowana, amerykański dziennikarz wyraźnie inspirował się tu twórczością Cormaca McCarthy’ego, ale zamiast porwanej frazy znanej z „Krwawego południka” obcujemy z achronologiczną narracją i dobrą angielszczyzną. Wielką zaletą książki Gwynne’a jest to, że sam autor nie zalicza się ani do grona krytyków postkolonialnych, ani też nie pragnie ...

Skala ocen: 1 (dno) – 6 (wybitne)