POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 23 (2708) z dnia 2009-06-06; s. 65

Kultura

Xymena Zaniewska-Chwedczuk

Pogrzeb Teatru Małego

Z mapy kulturalnej Warszawy znika scena niezwykła. Tam, gdzie do niedawna się mieściła, będzie supermarket.

Jakoś wiosną 1973 r. zadzwonił Adam Hanuszkiewicz, że trzeba obejrzeć piwnicę Domów Centrum przy Marszałkowskiej, bo być może nada się na teatr. Ze świecami w rękach, w towarzystwie pary architektów i Hanuszkiewicza, weszliśmy z mężem Mariuszem Chwedczukiem do pomieszczenia, które wkrótce miało stać się najpiękniejszym – w moim pojęciu – teatrem kameralnym w Europie. W czasie rozmowy przy świecach przesądziliśmy w zasadzie rozwiązanie przestrzenne przyszłego teatru, do którego można było zaprosić 250 osób i przeżyć z nimi za każdym razem coś innego. W tej przestrzeni ganiały się po prawdziwej trawie psy w „Miesiącu na wsi” Iwana Turgieniewa, która to trawa, leżakując między przedstawieniami w malarni Teatru Narodowego, osiągała wysokość pół metra i w cieple reflektorów buchała zapachem siana, dodając do iluzji teatralnej szok spotkania lata w środku ściętej mrozem Warszawy. Albo na środku sceny, u stóp widzów, stały łóżka internowanych w czasie drugiej wojny w ...