POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 39 (2673) z dnia 2008-09-27; s. 57-59

Świat

Krzysztof Mroziewicz

Pojawia się i znika

Drogi Przywódca podobno miał wylew. Podobno, bo niemal wszystko, co dotyczy Kim Dzong Ila, to wymysł jego własnej propagandy albo wrogich wywiadów.

Sześćdziesięciolecie powstania państwa to nie lada okazja, zwłaszcza w kraju, którego reżim uwielbia masowe uroczystości. Tego dnia w Phenianie spodziewano się wielkich defilad, kolorowych pokazów na stadionie, może nawet testu kolejnej północnokoreańskiej rakiety albo podziemnej próby jądrowej. Nic z tych rzeczy. Jak na Koreę Północną obchody 9 września były nadzwyczaj skromne, w stolicy nie paradowało nawet wojsko, a jedynie oddziały milicji. Ale największym zaskoczeniem był brak Kim Dzong Ila.

Dyktator pokazał się po raz ostatni przeszło miesiąc temu. Na zdjęciu z wizytacji koszar 11 sierpnia widać jak zwykle krępego pana w granatowym uniformie z miękkiego materiału i dużych, czarnych okularach. Kim nie opuścił żadnego z 10 poprzednich jubileuszy powstania państwa, toteż jego nieobecność pobudziła wyobraźnię wywiadów. CIA ustami anonimowego analityka podała, że Drogi Przywódca kilka tygodni temu doznał wylewu, wywiad koreański poprawił stan Kima na zawał, a japoński orzekł, że dyktator Korei Północnej ma problemy z nerkami. Jeszcze inni twierdzą, że ...