POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 23 (2557) z dnia 2006-06-10; s. 36-39

Kraj / Przed Paradą Równości

Ewa Winnicka

Pójdziemy, zobaczymy

Według sceptyków, na zapowiedzianej na 10 czerwca Paradzie Równości w Warszawie prócz działaczy gejowskich zademonstruje jedynie kilkusetosobowe grono lewicujących znajomych. Ale ci znajomi to potencjał, z którego wyrośnie być może polityczna opozycja wobec konserwatywnej władzy.

Nowa, niesejmowa opozycja polityczna, chętna do wyjścia na ulicę i zamanifestowania swojego sprzeciwu wobec obecnej konserwatywnej władzy, rodzi się na razie w bólach i z trudem walczy o swoją tożsamość. Jeśli coś jej służy, to na pewno bardzo wyrazista polityka rządowa.

Uliczny potencjał opozycyjny ujawnił się rok temu, kiedy Lech Kaczyński, wtedy prezydent Warszawy, zabronił Parady Równości w stolicy, a Ryszard Grobelny – Marszu Równości w Poznaniu. Obaj zakazujący nie przypuszczali zapewne, że na ulicę wyjdą obywatele, którzy sami siebie nie podejrzewali o aktywną sympatię dla ruchów LGBT (lesbijsko-gejowsko-bi-transseksualnych), a nawet zachowujący względem tych ruchów znaczny dystans. Do momentów aktywizujących zaliczyć można też obronę słynnego warszawskiego klubu Le Madame, eksmitowanego przez władze miasta z powodu zaległości czynszowych, najpierw – nieskutecznie – w 2005 r., a potem – skutecznie – w kwietniu 2006 r., kiedy protestujących wsparło kilkadziesiąt znanych osób, w tym artyści.

Następnym impulsem integrującym było ...