POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 39 (2212) z dnia 1999-09-25; s. 15

Wydarzenia

Andrzej Zaucha

Pokaż twarz

O czujność proszą władze Moskwy. Mieszkańcy rosyjskiej stolicy samorzutnie niemal w każdym domu i na każdej klatce schodowej zaczęli się organizować i tworzyć blokowe komitety antyterrorystyczne. Ustalono nocne dyżury na klatkach schodowych i patrole wokół bloków.

Ustaliliśmy, że dyżurować będziemy trójkami, od północy do siódmej rano. Wypada po kilka razy w miesiącu i nikt nie protestuje, bo wysadzić mogą przecież także nas - opowiada Jekatierina Nikitienko, która mieszka na robotniczym przedmieściu w okolicach stacji metra Wychino.

Milicyjne telefony są cały czas zajęte, głównie przez fałszywe alarmy. - W domu naprzeciwko prywatna firma wynajmuje biuro - opowiada Jekaterina Nikitienko. - Staruszka z komitetu mieszkańców późnym wieczorem przypomniała sobie, że kilka dni wcześniej bardzo podejrzani z wyglądu młodzi ludzie wnosili jakieś worki.

Gdy godzinę później milicjanci w końcu niechętnie przyjechali, połowa mieszkańców karnie marzła na ulicy z dziećmi na rękach. Milicjanci wyłamali drzwi do biura. Nie znaleziono ani terrorystów, ani worków.

Fałszywe alarmy terrorystyczne ogłasza się czasami z bardzo prozaicznego powodu. W Moskwie pijany ślusarz postanowił udowodnić pyskującej teściowej, że milicja sprawnie walczy z międzynarodowym terroryzmem, o którym tyle mó...