POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (3220) z dnia 2019-07-24; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj

Ewa Siedlecka

Pokłosie

Taktyka władzy: szczuć, wzbudzić nienawiść i poczucie zagrożenia, a potem odciąć się od skutków. Tak było z kampanią antyuchodźczą, z kampanią nienawiści przeciwko Owsiakowi i prezydentowi Gdańska. Tak jest w stosunku do osób LGBT.

Sobotni Marsz Równości w Białymstoku został zaatakowany przez czterokrotnie liczniejszych obrońców „normalności”, „normalnej rodziny” i „Chrystusa”. Lżyli, opluwali, polewali śmierdzącymi substancjami, obrzucali kamieniami, wyrywali tęczowe flagi i bili osoby, które znalazły się poza kordonem policji. Po wszystkim szefowa MSWiA Elżbieta Witek napisała na Twitterze: „Nie było przyzwolenia na chuligańskie zachowania, a każda osoba dopuszczająca się łamania prawa musi liczyć się z konsekwencjami”. Rządzący umywają ręce.

Osoby LGBT to może nawet dwa miliony obywateli Polski. Prezes Kaczyński oskarża je o „zamach na polską rodzinę” i „seksualizację dzieci”. Cokolwiek to oznacza, brzmi groźnie. Przez Polskę przeszła fala samorządowych uchwał o „strefach wolnych od ideologii LGBT” – cokolwiek miałoby to znaczyć. Uchwaliło je 30 samorządów. Przeciwko własnym mieszkańcom płacącym podatki, których mają konstytucyjny obowiązek szanować i chronić. Po kraju jeżdżą samochody z banerami, na których oskarża się osoby LGBT o popełnianie przestępstw i roznoszenie chorób. Te hasł...