POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 47 (2531) z dnia 2005-11-26; s. 19

Komentarze

Krzysztof Burnetko

Pokrzywdzony w PRL, krzywdzony w RP

Przypadek Lecha Wałęsy powinien dać do myślenia twórcom pomysłów lustracyjnych

Tak naprawdę już sam fakt badania, czy człowiek symbol ruchu, który obalił komunizm, był inwigilowany przez służby specjalne reżimu – a do tego sprowadza się nadawanie statusu „pokrzywdzonego” – uwłacza rozsądkowi. Tylko z tym zastrzeżeniem można zajmować się skutkami uznania (wreszcie!) Lecha Wałęsy przez Instytut Pamięci Narodowej za „pokrzywdzonego” w czasach PRL.

Konsekwencje powinno mieć choćby potwierdzenie tą decyzją tezy o złożoności historii Polski i tragicznych losach jednostki w totalitarnym państwie. Składał się na nie choćby ludzki strach wobec aparatu represji i brak doświadczenia w kontaktach z jego funkcjonariuszami. Ale też niekiedy determinacja, by się od tego strachu uwolnić i związany z tym heroizm.

Znaczenie ma też uszanowanie obowiązujących w III RP procedur prawnych i racjonalnej wykładni niejasnych regulacji ustawowych. Prócz analizy zachowanych teczek Służby Bezpieczeństwa na temat Wałęsy sprowadza się ona przecież do wykonania dwóch kluczowych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Wedle pierwszego (z 1998 r.), nawet jeś...