POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 40 (3180) z dnia 2018-10-03; s. 49-51

Świat

Maciej Okraszewski

Pół na pół

Niespodziewana zwyciężczyni tenisowego US Open Naomi Osaka wywołała u Japończyków kryzys tożsamościowy. Przypomniała im, że od otwarcia się na obcokrajowców zależy ich przeżycie.

W Japonii zapanowała osakomania. Po tym jak we wrześniu zaledwie 20-letnia Naomi Osaka pokonała w finale US Open legendę tenisa Serenę Williams, kraj oszalał na jej punkcie. W mediach społecznościowych premier Shinzō Abe pisze, że Osaka daje narodowi nadzieję po niedawnym, najsilniejszym od ćwierć wieku tajfunie. Nissan zrobił ją główną ambasadorką swojej marki. Programy plotkarskie i poważne gazety roztrząsają wszystkie szczegóły jej życia, włącznie z artykułami o tym, że najbardziej lubi lody o smaku zielonej herbaty. Centrum tenisowe Utsubo w jej rodzinnej Osace ma ponaddwukrotnie więcej zapisów na zajęcia niż z reguły. A na japońskim Twitterze jej imię i nazwisko jest najczęściej udostępnianym hasztagiem miesiąca.

Ale sukces Osaki wzbudza dyskusje nie tylko o sporcie. Na konferencji prasowej w Yokohamie, gdzie tłum ledwo mieścił się w sali, jeden z dziennikarzy wspomniał, że w tym kraju, aby być uznanym za Japończyka, należy mieć oboje rodziców tej narodowości. I zagadnął tenisistkę, jak się „samoidentyfikuje”. Na co ...