POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 35 (2313) z dnia 2001-09-01; s. 79-80

Społeczeństwo / Obyczaje

Monika Mikołajczuk

Pół świata moje

Hipolit mieszka w altanie, czytuje filozofów i „Politykę”

Hipolit jak mało kto zna się na kosmosie. Od maleńkości oswojony z ziemią, nad nim – aż nadmiar nieba. – To bardzo ciekawy mieszkaniec – mówi sołtys Księżopoli. – Jedni uważają go za dziwaka, inni za filozofa.

Hipolit mieszka w zbitej z dykty altanie, którą nazywa magazynkiem dla pszczół. W zimie pierzyna przymarza mu do ścian. Postawił szopę nieopodal drewnianej chałupy, tej spod samego lasu, przedzielonej na pół zmurszałą ścianą. W jednej połowie jeszcze do niedawna nocował, w drugiej trzyma sześć krów. Zeszłej wiosny miał dziewięć, ale ktoś w nocy uprowadził dwie najdorodniejsze. Trzecia zdechła, opiwszy się pośniegowej wody. Czyściutkie, gadały z gospodarzem przez ścianę.

Ponadstuletni dom Hipolita zawalił się częściowo przed kilku laty. Ale solidne sprzęty zostały: wiekowa rosyjska szafa – prezent ślubny babci, i łóżko z misternie toczonymi ornamentami, za które niejeden koneser oddałby majątek. Na dębowym stole solidna przedwojenna walizka, w której pan Hipolit trzyma okulary w etui z chmurkami. W głębi sznur z bielizną rozjaśnia smugą poczerniałe ze starości ściany. Na dnie łóżka spoczywają zaczytane strony gazet. Przez okno ze szczeliną nieba pośrodku patrzy umęczony Zbawiciel.

Urodził się 15 kwietnia 1918 r. Uważa tę datę za magiczną. Wszystko, co nastąpiło potem w jego życiu, było mu przeznaczone. Dlatego Hipolit się nie buntuje. ...