POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 8 (3099) z dnia 2017-02-28; s. 80-81

60. Polityka. Z archiwum POLITYKI

Zygmunt Kałużyński

Pół wieku niechlujstwa

Ponieważ zakończyłem okrągłą liczbę lat, koledzy z POLITYKI, którzy mnie przez znaczną część tego czasu tolerowali, życzyli sobie, bym zwrócił się do Sz. Czytelników, być może podobnie wyrozumiałych, z wypowiedzią osobistą.

Nie byłem ostatnio traktowany życzliwie. Rektor Akademii Teatralnej Jan Englert określił mnie jako debila, który „wymęcza felietony o objawach wieku starczego” („Teletop”, nr 11). Reżyser Krzysztof Zanussi widzi we mnie „upadłego byłego wyrobnika w służbie stalinowskiej”. Reżyser Agnieszka Holland w programie TV zażądała, by uniemożliwić mi zabieranie głosu, jako szkodnikowi niszczącemu kulturę narodową. Reżyser Andrzej Żuławski stwierdził, że gdy widzi moją małpią gębę w TV, to mu się chce rzygać. Wydawca książki o reżyserze Kieślowskim Stanisław Zawiśliński ocenił mnie jako „ignoranta, który staje się groźny” (POLITYKA 32). Również koledzy po fachu nie okazują mi sympatii, orzekli u mnie „głuchotę na kino” (organ Stowarzyszenia Filmowców „Kino” nr 7/8, 98).

Są to wypowiedzi branżowe, ale również prywatnie nie miewam sukcesów. W plebiscycie „Przeglądu Tygodniowego” na najgorzej ubranego mężczyznę otrzymałem „wyróżnienie specjalne”, obok Bogusława Kaczyńskiego, on za przesadną staranność, ja za przesadne niechlujstwo. Ale zaraz! Może właśnie jako notoryczny brudas ...