POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 34 (3023) z dnia 2015-08-19; s. 108-113

Na własne oczy

Anna Tyszecka

Polacy – Berlin – Witkacy

Gdyby Stanisław I. Witkiewicz zjawił się w Berlinie latem 2015 r., na festiwalu swojego imienia, znalazłby miasto pełne bohemicznych klimatów.

Mam nadzieję, że nie uległabym męskiemu urokowi Witkiewicza i udzieliłabym mu rzeczowych wyjaśnień dotyczących szans i mielizn – śmieje się Magdalena Ziomek-Frąckowiak, historyk sztuki z dyplomem poznańskiej uczelni. Magda jest założycielką agitPolska e.V., stowarzyszenia promującego polsko-niemieckie inicjatywy kulturalne. Działa też w stowarzyszeniu SMartDe w dzielnicy Kreuzberg: drugie podwórko przy Mehringdamm, minąć różową wannę, w której zieleni się trawa. SMartDe prowadzi serwis informacyjny dla artystów, którzy szukają dla siebie miejsca w Berlinie lub pracują międzynarodowo. To tu freelancerzy – bez etatów i stałych dochodów – mogą uzyskać informacje w sprawach prozy życia, ale też pomoc w nawiązaniu kontaktów artystycznych.

Magda nie zdziwiłaby się ani trochę, gdyby Witkacy zdecydował się na Berlin. Dokładnie 130 lat po jego urodzinach i 100 lat po śmierci jego ojca (2015 r. został ogłoszony przez Senat RP Rokiem Witkiewiczów) miasto ma znów dużą scenę awangardowej sztuki i wprost kipi od liczby kulturalnych wydarzeń. I znowu niczym magnes przyciąga artystów. Fama głosi bowiem, że do zaistnienia w artystycznym świecie najlepszy jest Berlin. Malarze, architekci, reżyserzy, śpiewacy, ...